Opole.Celniej.pl - Święto bez mieszkańców
  • Wielki tort kroili samorządowcy z regionu. Zjedli natomiast Opolanie <i>Fot. Paweł Stauffer / NTO</i>
    Wielki tort kroili samorządowcy z regionu. Zjedli natomiast Opolanie Fot. Paweł Stauffer / NTO

Święto bez mieszkańców

Były przemówienia, muzyka i wielki tort. W pierwsze święto regionu brakowało najważniejszego: mieszkańców.

Dzień Opolszczyzny rozpoczął się mszą świętą w katedrze. Potem jej uczestnicy przemaszerowali pod pomnik "Brońmy swego Opolskiego". Tam odbyły się okolicznościowe przemówienia.

- Dziesięć lat temu pokazaliśmy, że potrafimy być razem, że tworzymy silną społeczność, z którą trzeba się liczyć - wspominał Józef Sebesta, marszałek województwa.
- Dziękuję tym wszystkim, którzy uczestniczyli wówczas w manifestacjach i tym, którzy dziś są z nami - mówił Ryszard Zembaczyński, prezydent Opola.

Ale mieszkańców na uroczystościach związanych z Dniem Opolszczyzny było niewielu. Jednym z nich był Zbigniew Baldy. Przyszedł na opolski rynek w koszulce, w której 10 lat temu bronił Opolszczyzny. Z dumą prezentował napis: Obywatelski Komitet Obrony Opolszczyzny.

- Jest nas dziś niewielu, ale tak to już chyba jest, że potrafimy znakomicie walczyć, ale świętować niekoniecznie - uważa pan Zbigniew.

Rynek ożywiło dopiero krojenie tortu w kształcie Opolszczyzny. Ciasto, na przygotowanie którego zużyto 1000 jajek, kroiły władze regionu wraz z Januszem Wójcikiem, który wymyślił i stworzył Obywatelski Komitet Obrony Opolszczyzny.

- Krójcie tak, aby nie zostało nic dla Wrocławia i Katowic - instruował włodarzy Wójcik, nawiązując do dawnych planów likwidacji województwa.
Tort rozdawano Opolanom. Jednym z kawałków zajadał się Krzysztof Rymkiewicz. W jego ocenie święto obrony województwa jest potrzebne.

- Ono może nas integrować, przypominać, że potrafimy być nadal jednością - mówił pan Krzysztof. - Z czasem ten 7 czerwca stanie się dla nas bardzo ważną datą. Choć dziś jeszcze nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale obrona województwa była czymś niezwykłym i wartym upamiętnienia.

Na małą frekwencję opolan zwrócił uwagę również marszałek Sebesta. Przypomniał jednak, że to dopiero początek obchodów rocznicy obrony województwa. Ich kulminacją będzie bal żółto-niebieski zaplanowany na początek sierpnia.

- Jestem pewien, że wtedy znów w centrum miasta zagoszczą tłumy dumne z tego, że żyjemy w naszym województwie - mówił marszałek.

Nowa Trybuna opolska, Artur Janowski 2008-06-09, "Dzień Opolszczyzny - święto bez tłumów"


~tomek~ 9.06.2008
nie ma mieszkańców?, nic dziwnego, bo to święto urzędasów

~uczestnik~ 9.06.2008
Dla mnie żenująco zachowali sie reporterzy. W trakcie wystepów dzieci scenę zasłonił bus , który przywiózł tort , a fotoreporterzy jak oszołomy zaczęli przepychać się pod scenę , a następnie na scenę przeszkadzając młodyn tancerzom. Szkoda, że żaden z nich nie został potrącony , to dopiero byłaby atrakcja , reporter spadający ze sceny w tort!!! Ale cóż potem wymagać od młodzieży i dzieci skoro my dorośli nie potrafimy uszanować wysiłku innych , zwłaszcza dzieci , wstyd panowie fotoreporterzy!!!!

~todi~ 9.06.2008
Chyba rzeczywiście najbardziej skorzystali na obronie urzędnicy bo naród im miejsca pracy uratował.Część urzędników po czasie się zreflektowała i swięto przygotowała,ale większość to zwyczajni olewacze i nawet na święto województwa nie przyszła.I dziwić się,że Opolszczyzna rozminęła się z dynamicznym rozwojem na który największy wpływ mają urzędnicy?Oni kaskę mają a inicjatywę to mogą co najwyżej wykazać w burczeniu,że kaska za mała.

nivol 9.06.2008
Brak autorytetów i wyraźnych postaci dla zwyklego mieszkanca, ktorzy by mogli zadziałac w promocji święta...no i trzeba wiedzieć z czego trzeba byc dumnym..ot tyle

svatopluk 9.06.2008
i na nic sie zdala propaganda nto trabiona od miesiecy. zapomnieli ze do swietowanie jest potrzebny powod. a tak tylko przyszlo towarzystwo wzajemnej adoracji ktore sobie na wzajem medale wreczylo

~~opolanin~~ 10.06.2008
A ja wolałbym, by zamiast świętować powstanie tzw. "opolszczyzny" była okazja świętowania powstania po wielu latach regionu górnośląskiego funkcjonującego w ramach jednego jednego województwa, z władzami samorządowymi i wojewodą w Katowicach i Opolu. A tak żyjemy w tym swoim grajdole pomiędzy konurbacją katowicką a Wrocławiem, stanowiąc zapomniany margines. Wcale mi się to nie podoba.






Wybory 2010 lsk