Opole.Celniej.pl - Śląskojęzyczne przedszkole

Śląskojęzyczne przedszkole

W Przedszkolu nr 20 w Tychach Czułowie maluchy dobrze wiedzą, że byfyj to kredens, a akordeon to cyja. Wszystko dzięki lekcjom gwary prowadzonym w ramach dodatkowych zajęć.

Przedszkole nosi imię Karlika i Karolinki. Dzieci na powitanie każdemu, kto je odwiedza, śpiewają piosenkę o swoich patronach. Recytują wierszyki, opowiadają legendy i podania. - Aleksander szoł na wander, kupiół buty za trzi knóty, a zygarek za talarek - przedszkolaki jak z rękawa sypią śląskimi wyliczankami.

Większość sprzętów w przedszkolu ma doczepione karteczki. W świetlicy króluje olbrzymi biały kredens z napisem "byfyj". Obok ustawiono tarkę do prania i jest "waszbret". - Zawsze w śląskich przedszkolach dzieci rysowały laurki na Dzień Górnika. Na tym sprawa regionalizmu się kończyła. Pamiętam nawet, że były panie, które zwracały uwagę, jak dziecko powiedziało "ida" zamiast "już idę". Od kilku lat na szczęście zapanowała moda na małą ojczyznę. Dziecko uczy się poznawać swój region przez pryzmat własnego podwórka, ulicy czy opowieści dziadka - mówi Urszula Bartuś, przedszkolanka pracująca z dziećmi od 20 lat.

- To nie jest tak, że są organizowane lekcje gwary. Jeśli np. czytamy bajkę, to tylko jakiś fragment jest po śląsku. Wszystko jest dawkowane, bo nie chcemy też dzieci zniechęcać. Nasze przedszkolaki pochodzą z różnych domów, również z takich, w których w ogóle nigdy gwarą się nie posługiwano - mówi Alicja Stęchły, dyrektorka przedszkola.

Pracownicy przedszkola podkreślają, że w propagowaniu regionalizmu pomaga specyfika dzielnicy Czułów. - Stara górnicza osada, otoczona lasami. Jest co prawda dzielnicą Tychów, ale w dalszym ciągu czuć odrębność tej społeczności. Oczywiście jest wielu przyjezdnych, pobudowano wiele domów, ale nowi szybko się asymilują - mówią przedszkolanki.

Dorota Kuźmińska swoje dziecko do czułowskiego przedszkola dowozi aż z osiedla M. - Pochodzę z tradycyjnej śląskiej rodziny. Gwarą jednak posługuje się tylko moja babcia. Wszystko rozumiem, ale sama nie potrafię zbyt dobrze mówić. Już moi rodzice mówili czysto po polsku. Dlatego cieszę się, że moje dziecko nauczy się czegoś, co kiedyś ominęło mnie. To jak powrót do korzeni. I paradoks: moje dziecko uczy mnie śpiewać śląskie piosenki - śmieje się Kuźmińska.

Senator Maria Pańczyk, autorka konkursu "Po naszymu, czyli po śląsku", uważa, że przedszkole z takimi zajęciami może się udać tylko w małych społecznościach. - Jestem absolutnie zaskoczona taką inicjatywą. Owszem, w niektórych szkołach są prowadzone zajęcia gwarą, o przedszkolu jednak nie słyszałam! To cenna inicjatywa, ale pod warunkiem, że do takiej placówki uczęszczać będą dzieci z rodzin, w których gwara nie jest czymś obcym. Nie wyobrażam sobie takiego przedszkola gdzieś w centrum np. Katowic czy Gliwic. Co innego w małej społeczności, gdzie śląskie korzenie są silne - uważa Pańczyk.

Gazeta Wyborza, Anna Malinowska, 2009-02-06, "Przedszkolaki z Tychów uczą się godaćę


Z komentarzy pod artykułem: nie rozumien pani Panczyk
svatopluk, 06.02.09:
nie rozumien pani Panczyk i jej komentarza. po co organizuje te konkursy jezeli slaska mowe juz dawno skazala na wymarcie?

zrob plac modszym!
arnold7, 07.02.09:
Pani Mario Pańczyk - skoro brak pani wyobrazni, to walnij se babo nudelkulom w tyn stary zwapnialy ueb i zrob plac modszym!

Zwulgaryzowana wersja polskiego
Paweł, 07.02.09::
Ta gwara nie brzmi jak język, brzmi jak zwulgaryz owana wersja polskiego.

Zwulgaryzowana wersja rosyjskiego
Slezak, 06.02.09:
A mi sie wydaje że j. polski brzmi jak zwulgaryzowana gwara języka Rosyjskiego. Zreszta tak przeciez przez prawie 200 lat uważali ludzie wybitni same autorytety naukowe i moralne Carskiej Rosji w latach zaborów. Czy pan Paweł widzi jakąś analogie ????





Wybory 2010 lsk