Opole.Celniej.pl - Powieść o Oppeln

Powieść o Oppeln

Żyd Friedlaender o usposobieniu Szwejka staje twarzą w twarz z pierwszym bezgłowym trupem. - A trupów będzie więcej - zapowiadają Maciej Borkowski i Dobromir Kożuch, twórcy pierwszej powieści o przedwojennym Opolu. Jest już kolejna jej część.

Piszą od stycznia bez aspiracji dorównywania prozie Marka Krajewskiego, który swoje pierwsze kryminały osadził w przedwojennym Wrocławiu.

- Nie chcemy z nim konkurować. To raczej pastisz, intelektualna zabawa i literacki żart - zarzekają się Borkowski&Kożuch. Ten pierwszy jak nikt znający topografię Oppeln jest od przywołania woni miasta, poeta Kożuch jest od woni krwi, zaś ich bohater - 40-letni Joachim Friedlaender należy do jednego z najznamienitszych jego rodów.

Ale jest z rodziną skłócony. Mieszka przy ul. Wojciecha 9 w kamienicy mieszczańskiej zaadaptowanej obecnie przez Muzeum Śląska Opolskiego. I klepie biedę.

Poznajemy go przesiadującego w knajpie u Rudolfa Zentzytzkiego Zur Stadt Breslau przy Breslauerplatz 15.

To postać autentyczna, tak jak wszystkie, nie licząc Friedlaendera i kobiety o imieniu Aleksandra, która pojawi się na kartach książki.

- Mam notatki z "Oppelner Zeitung" z 1914 roku. Wypisywałem najważniejsze wydarzenia. Kto się urodził, kto umarł, gdzie było świniobicie albo kto kupił kamienicę. Mam też kilkanaście książek adresowych z lat 1895-1937, listę alfabetyczną osób uprawnionych do głosowania w wyborach w 1901 roku, nie tylko z nazwiskami, ale też z ich zawodami. No i plan Opola z 1927 roku, na którym są naniesione ponumerowane kamienice. Zgadzają się więc w książce wszystkie miejsca i wszystkie adresy - opowiada Borkowski.

- Być może te topograficzne szczegóły będą w niej najważniejsze. Bo Czytelnik będzie mógł powędrować śladami Friedlaendera z dołączoną do książki mapką - zastanawia się Kożuch.

Autorzy są przekonani, że miastu potrzeba powieści rozgrywającej się w jego murach.

- Chcemy tchnąć w Opole mit. I uzmysłowić ludziom, że jego historia nie zaczęła się po wojnie. Że mieszkali tu ludzie, którzy kochali miasto, dla których było ono najważniejszym miejscem na Ziemi - kwitują.

Gazeta Wyborcza, Dorota Wodecka 2008-08-13





Wybory 2010 lsk