Opole.Celniej.pl - Plebiscyt na Górnym Śląsku

Plebiscyt na Górnym Śląsku

Gerhard Torz, pochodzący z Tarnowa Opolskiego, jest posiadaczem największego zbioru pamiątek po plebiscycie na Górnym Śląsku. 11 lat zajęło mu stworzenie wielkiej kolekcji. Składają się na nią znaczki, pocztówki, gazety, ulotki propagandowe, listy, a nawet pieniądze zastępcze używane podczas plebiscytu. Kolekcjoner zbiera wszystko to, co wydali Polacy i Niemcy rywalizujący o Górny Śląsk w 1920 i 1921 roku.

- Te 880 dni okresu plebiscytu to bardzo dramatyczne chwile dla obu stron - mówi Gerhard Torz, który dziś mieszka w Kolonii. - Ale pod względem filatelistycznym to kapitalny okres. Wielka liczba stempli, unikatowych znaczków, które wychodziły tylko wtedy w krótkich seriach. Mam tego sporo, ale kolekcjonowanie nauczyło mnie pokory. Zawsze może być ktoś, kto ma więcej.

Zaczynał od znaczków Po raz pierwszy filatelistyką Torz zainteresował się, gdy nie znał nawet znaczenia tego słowa. Do dziś pamięta drewnianą świetlicę przedszkolną w Tarnowie Opolskim.

- Były wczesne lata 50., wszystkie dzieciaki coś zbierały - wspomina kolekcjoner. - Znaczków było mało. Więc zdarzały się i takie z Adolfem Hitlerem. Jak wpadły w ręce nauczycielki, to szybko nam je niszczyła.

Dopiero po wyjeździe do Niemiec zaczął zbierać - jak sam określa - "fachowo".

- W 1997 roku otrzymałem propozycję kupna zbioru dotyczącego plebiscytu, to było kilkanaście procent tego, czym dysponuję teraz - wspomina Gerhard Torz.

Ale żeby kupić nawet niewielki zbiór, musiał mieć spore pieniądze. Pod młotek poszły więc niemal wszystkie zbierane dotąd znaczki. Torz nigdy tej decyzji nie żałował. Jego zbiory można było oglądać już na kilku wystawach.
- Nie rozumiem osób, które to, co mają, trzymają tylko w zakurzonych pudełkach - przyznaje.

Kolekcjoner pokazuje przyblakły telegram z 1921 roku. Jego autorem jest rozgorączkowany polski urzędnik z Bytomia, który w nocy, trzy godziny po zakończeniu głosowania prosi kogoś o podanie wyników w Raciborzu.

- To absolutny rarytas, ale skoro mam takie pamiątki, to moim obowiązkiem jest je pokazywać. Dla młodych ludzi to może być ciekawa lekcja historii - przekonuje kolekcjoner.

Uśmiecha się na pytanie, ile kosztowała go kolekcja.
- Zbiór jest dla mnie bezcenny - przyznaje. - Niektóre znaczki kupowałem w Polsce, inne w Niemczech. W jego stworzeniu pomogło mi kilku zaprzyjaźnionych kolekcjonerów. Bez nich zbiór byłby uboższy.

Podobnie jak bez Gabrieli Torz, żony kolekcjonera, która musiała zaakceptować, że spośród wszystkich domowych wydatków te na zbiory zawsze były najważniejsze...

- Żyjemy bardzo oszczędnie, czasami bywały gorące kłótnie, ale już mi przeszło - śmieje się dziś Gabriela Torz. - Gerhard jest już emerytem. Przestał palić, nie chodzimy po knajpach. Znaczki to całe jego życie.

Książka, czyli dzieło życia Przed kilkoma tygodniami opolski wydawca Bogusław Szybkowski, prywatnie przyjaciel Torza, wydał album kolekcjonera.

- Jest w nim ponad 1500 fotografii. Tego, co Torz posiada, nie pomieściłyby trzy takie książki - śmieje się wydawca.

Profesor Stanisław Nicieja, który niedawno spotkał się z kolekcjonerem, we wstępie do książki określa ją jako dzieło jego życia Podkreśla pasję, z jaką Torz gromadził i interpretował swoje zbiory, oraz obiektywizm, z jakim je prezentuje.

"Jeżeli jest agresywna niemiecka propaganda, to zestawia ją z podobną polską. Nie wartościuje, nie poucza, nie oskarża, nie obraża. Jest w tym godny najwyższego uznania profesjonalizm prawdziwego historyka" - pisze Nicieja i przypomina, że Torz z wykształcenia historykiem nie jest.

Aż trudno w to uwierzyć słuchając kolekcjonera: - Bardzo zależało mi na formie albumu. W książce można pisać różne rzeczy, można przecież interpretować. Mnie chodziło o pokazanie dokumentów obu stron rywalizujących o Śląsk. To uniemożliwia przekłamania.

Nowa Trybuna Opolska, Artur Janowski, 20 lipca 2008, "Plebiscyt na Górnym Śląsku - album pamiątek"


Z komentarzy pod artykułem: Kilkadziesiąt egzemplarzy
slantschev: 20.07.2008, 11:21
Dlaczego dla nas tylko kilkadziesiąt egzemplarzy. Cena wprawdzie jest wysoka, ale nie zaporowa i z pewnością chętnych do kupna by nie brakowało. Panie Torz, zrób Pan z tym coś

Jakaś Opolszczyzna
~Enrico~: 20.07.2008
Dlaczego teraz nie mówi się o Opolu, że jest stolicą Górnego Śląska, tylko o jakiejś Opolszczyźnie. Kto tą brednię wymyślił?





Wybory 2010 lsk