Opole.Celniej.pl - Nie lubimy "Opolszczyzny"

Nie lubimy "Opolszczyzny"

Lubimy nasz region, ale tak naprawdę nie mamy pojęcia, czy to dobrze, że jest on oddzielnym województwem - wynika z sondażu, jaki przeprowadzili na zlecenie "Gazety" studenci socjologii Uniwersytetu Opolskiego.

Mieszkańcy stolicy Opolszczyzny, po 10 latach od ocalenia naszego regionu przed wchłonięciem przez Górny i Dolny Śląsk [Śląsk Opolski jest stołeczną częścią Górnego Śląska - przyp. red.], nie wiedzą, czy to dobrze, że jesteśmy osobnym tworem na mapie administracyjnej Polski. Choć wydawałoby się, że to mieszkańcom stolicy województwa najbardziej by na tym zależało. Bo kiedy zostaje region, zostają w stolicy instytucje, zostaje prestiż, zostają większe szanse na rozwój.

Dlaczego zatem mieszkańcy Opola nie potrafią docenić tej wartości, jaką jest posiadanie własnego województwa, o które tak zaciekle dekadę temu walczyli?

Przede wszystkim nie widzą spektakularnych efektów tego, że mamy własnego marszałka i blisko swego wojewodę. Nie odczuwają bliskości miejsca, w którym dzielone są unijne pieniądze.

W dodatku widzą, że samo Opole nie rozwija się tak, jak choćby porównywalne wielkością miasta ze śląskiej aglomeracji. Co rusz też słyszą polityczne kłótnie o to, czy rząd tyle pieniędzy musiał zabierać Opolszczyźnie, albo dlaczego ktoś nie wywalczył dla niej więcej. A i wiele rankingów, w których plasujemy się na końcu, nie napawa nas optymizmem.

Stąd też zapewne negatywna odpowiedź na pytanie, czy Opole jako stolica województwa zyskuje na znaczeniu.

Tylko połowa naszych respondentów czuje się Opolanami w sensie regionalnym. Na pewno ma tu również znaczenie fakt, iż samo Opole jest miastem, do którego po wojnie przyjechali ludzie z całego kraju i wciąż przyjeżdżają, choćby na studia. W wielu rodzinach z rozrzewnieniem wspomina się jeszcze Kresy jako małą ojczyznę. Ale nie tylko, bo także brak nam pozytywu, np. jakiegoś sukcesu, z którym można by się było identyfikować.

Na szczęście nie zmniejsza to naszego umiłowania do regionu, który da się lubić, bo jest ładny, przyjazny, bezpieczny, z naprawdę dużymi - choć niestety niewykorzystywanymi - możliwościami. A to bardzo ważne, bo jak stwierdził w jednej z rozmów obecny wojewoda Ryszard Wilczyński, aby dobrze czuć się w regionie, trzeba go naprawdę pokochać.

Psycholog społeczny: trzeba dać ludziom konkret Joanna Pszon: - Prawie 60 proc. opolan nie wie, czy to dobrze, że mamy własne województwo, a co piąty twierdzi, że to nie ma żadnego znaczenia.

Tomasz Grzyb: - Zupełnie nie dziwi mnie taka odpowiedź. Ja sam nie jestem w stanie postawić sobie jednoznacznej odpowiedzi, bo krzyżują się tu dwie sprzeczne tendencje. Z jednej strony można myśleć o istnieniu regionu jako kategorii dumy lokalnej i cieszyć się, że jesteśmy u siebie, i że to my o sobie decydujemy, a nie inni za nas.

Ale z drugiej strony, patrząc pod kątem gospodarczym, nie mamy tu oznak rozrastającej się gospodarki, a co za tym idzie, rozwoju całego regionu. I to każe się czasem zastanowić, czy gdybyśmy te 10 lat temu nie wywalczyli oddzielnego województwa, to może, będąc np. częścią dolnośląskiego, także i u nas stałby się ten "wrocławski cud"?

Oczywiście działa to w obie strony. Gdyby dekadę temu nam się nie udało, teraz pewnie dociekalibyśmy, jak by to było pięknie i wspaniale mieć swoje województwo.

Rozumiem, że podobne mechanizmy zadziałały przy ocenie tego, czy Opole jako stolica regionu coś zyskuje?

Te same, choć tu bym jeszcze dodał brak wizji promowania Opola, której mi bardzo brakuje. Opolanie nie mają punktu zaczepienia, nie mają tego konkretu, z którymi by się utożsamili, a zarazem poczuli, że miasto na tym czymś wygrywa. Pracowałem przy budowaniu wizerunku Wrocławia, ale tam prace poprzedzono badaniami (i to w całym kraju), pytając, z czym się to miasto ludziom kojarzy. Powinniśmy zrobić coś takiego z Opolem, bo mogłoby z tego wyniknąć coś zaskakującego, na co może warto byłoby postawić. Być może byłby to festiwal, który traci markę, bo oddajemy go telewizji, zamiast ogłosić na niego przetarg i starać się przez to nie tylko miasto wypromować, ale i rozruszać. I te problemy z muzeum piosenki... To wszystko sprawia, że wyniki są takie, a nie inne.

Podobnie rzecz ma się z województwem. Całe to "Kwitnące opolskie" pasuje do każdego miejsca, więc jest zupełnie nijakie i słabo buduje naszą tożsamość. Dlatego wynik utożsamiania się z regionem jest pół na pół.

Mimo to, ponad 60 proc. lubi nasz region.

Bo Opolszczyzna da się lubić, a jak jeszcze wiąże się z dzieciństwem, rodziną, to trudno nie darzyć jej sympatią, mimo że nie spełniła naszych marzeń sprzed 10 lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole, Joanna Pszon 2008-06-05: "Opole nie wie, czy cenić region"


Opole nie wie, czy cenić regionIP: 217.197.71.* Gość: gość 06.06.08, 08:52 Odpowiedz nie rozumiem - jak obroniliśmy się przed wchłonięciem przez Dolny i Górny Śląsk? skoro Opole to Górny Śląsk? zrozumiałbym jakby napisali - Obroniliśmy się przed wchłonięciem przez województwa dolnośląskie i śląskie... w. opolskie to geograficznie Górny Śląsk i wschodnie krańce Dolnego Śląska! Re: Opole nie wie, czy cenić region svatopluk 06.06.08, 11:24 Odpowiedz 40% Opolan czuje sie Opolanami w sensie regionalnym. wydaje mi sie ze ten odsetek w powiatach ziemskich jest jednak nizszy. autochtoni czuja sie regionalnie chyba bardziej Slazakami a naplywowi w szczegolnosci w zachodnich powiatach bardziej Polakami- Dolnoslazakami. opolskie miałoby sens gdyby...IP: 213.151.94.* Gość: WA 06.06.08, 12:57 Odpowiedz opolskie miałoby sens ale trzeba by odłączyć od niego powiaty dolnośląskie (Brzeg i Namysłów) a przyłączyć 48% woj.śląskiego czyli tą (górno)śląską część tego województwa. Otrzymujemy wtedy woj. górnośląskie z podwójną stolicą w Opolu i Katowicach :)





Wybory 2010 lsk