Opole.Celniej.pl - Abp Nossol na 10-lecie
  • <i>Fot. Michal Grocholski / AG</i>
    Fot. Michal Grocholski / AG

Abp Nossol na 10-lecie

Powinniście robić wszystko dla dobra ludzi, a nie tylko kierować się krótkotrwałym zyskiem. Opole w centrum to bank za bankiem, a banki po godzinach pracy są zamknięte i centrum miasta wymiera - mówił abp Alfons Nossol w kazaniu z okazji 10-lecia obrony województwa.

Urzędnicy świętowali w sobotę dziesięciolecie obrony województwa opolskiego, a Opolan było znacznie mniej niż dekadę temu. Na początku uroczystości, które zainaugurowane zostały w sobotę mszą świętą w katedrze, najliczniejszą grupę stanowili obecni lub byli włodarze regionu. Ks. abp Alfons Nossol mówił do nich: - Nie jesteśmy ekonomicznie bogatym regionem, to prawda, za mało jest inwestycji gospodarczych, ale posiadamy także wielki dar, którym jest inność, mniejszość, czyli bogactwo kulturowe. A mniejszość jest wielkim darem dla większości (...). Powinniście robić wszystko dla dobra ludzi, a nie tylko kierować się krótkotrwałym zyskiem. Opole w centrum to bank za bankiem, a banki po godzinach pracy są zamknięte i centrum miasta wymiera (...). Nowe święto zobowiązuje nie tylko mieszkańców, ale przede wszystkim władze, dlatego trzeba też z całych sił szukać nowych inwestorów oraz zatrzymać lub sprowadzić z powrotem młodych, by tu chcieli żyć - mówił ks. abp Nossol.

Spod katedry wszyscy zebrani przy dźwiękach orkiestry dętej cementowni Górażdże oraz w asyście dzieci z Zespołu Pieśni i Tańca "Opole" oraz grupy tanecznej Skorpion ruszyli w stronę pomnika Brońmy Swego Opolskiego. Opolan, którzy sami spontanicznie przybyli pod katedrę, by włączyć się do korowodu, było niewielu.

Tort od Malika Prawie 130 kilogramów ważył tort w kształcie województwa opolskiego, który rozdano wszystkim zgromadzonym w sobotnie popołudnie pod ratuszem Opolanom.

- Masa tortu ma smak popularnych cukierków kukułek, stad nazwa tort kukułkowy - tłumaczyła Irena Malik, szefowa piekarni Malik, która przygotowała ogromny smakołyk. - Do pieczenia potrzebowaliśmy prawie 1000 jaj, 20 kg mąki, 40 kg cukru oraz 8 kg czekolady. Oprócz tego wszystkiego dekorowaliśmy tort owocami, których było też około 10 kilogramów - wyliczała. Proces przygotowywania tortu, w którym udział brało siedem osób, trwał aż 12 godzin. - Trochę nam to zajęło, ale tort waży prawie 130 kilogramów i ma mniej więcej dwa i pół metra szerokości. Wcześniej podejmowaliśmy się pieczenia dużych tortów, ale jak dotychczas ten jest największy - zapewniała Malik.

Jedną z atrakcji była możliwość bezpłatnego wejścia na szczyt Wieży Piastowskiej. Dodatkowo na samej górze udostępniono lornety, z których można było oglądać najdalsze zakątki miasta. Jak się okazało, z możliwości tych korzystali nie tylko Opolanie. - Żona ma dzisiaj szkolenie w Opolu, więc mając parę godzin przerwy, postanowiłem zabrać dzieci na spacer - mówił wrocławianin Michał Łuszczki, który wraz z córką Jagodą i synem Kacprem wybrał się na sam szczyt. - Niewiele brakowało, a zostałbym Opolaninem, ponieważ w trakcie studiów we Wrocławiu mój profesor otwierał na tutejszej politechnice katedrę związaną z moim kierunkiem. Ale jak się jednak okazało, zostałem na stałe we Wrocławiu. W Opolu byłem może trzy razy, ale zawsze przelotem, więc teraz mając przerwę, postanowiłem zobaczyć nieco więcej - dodał.

W sobotę przygotowano także kilka atrakcji dla dzieci. Przez cały dzień na pl. Wolności stało małe dmuchane miasteczko, w którym do woli mogli szaleć najmłodsi Opolanie. - Wiedziałam, że dzisiaj są obchody, ale przyszliśmy tutaj przede wszystkim po to, by dzieci mogły się pobawić, choć oczywiście byłam i jestem za województwem opolskim - mówiła pani Dorota Ganczarska. Pochodzi z Głubczyc, ale od ponad czterech lat mieszka w Opolu.

Sylwia Jachimczyk też pojawiła się przy dmuchanym miasteczku. - Nie wiedziałam, że dzisiaj są jakieś obchody. Tak naprawdę jestem tu przez przypadek, wydaje mi się, że uroczystości były za słabo nagłośnione - komentowała.

Koncert TSA Grupa zagrała na rynku. Gitarzysta zespołu Andrzej Nowak czuje się Opolaninem z krwi i kości. - Obojętnie gdzie jestem, czy to jest Polska, czy nawet zagranica, mówię o tym. Uwielbiam to miasto, ale żal mi, że jako stolica polskiej piosenki wykorzystuje tę markę tylko trzy dni w roku. A poza festiwalem prawie nie ma kiedy grać i nie ma gdzie grać, bo wokół same banki. A przecież miejsca takie jak puby czy restauracje w centrum, gdzie może się coś ciekawego dziać przez resztę roku, to rewelacyjna marka i promocja dla miasta. Cały czas czekam, że będzie lepiej, bo przecież kiedyś Opole było miastem bardziej muzycznym, niż jest teraz. Skoro można kominy cementowni, czy inne rzeczy wyburzyć w krótkim czasie, to dlaczego wciąż nie można wyremontować amfiteatru - zastanawiał się. TSA zebrało największą publiczność spośród wszystkich wydarzeń całego dnia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole, Marek Szubryt 2008-06-08, "Abp Nossol na 10-lecie: za dużo tu banków"





Wybory 2010 lsk